Pierwszym czwartkowym spotkaniem był mecz Tunezji z popularnymi "Gazelami". Dla reprezentacji Nigru miał on ogromne znaczenie, ponieważ porażka oznaczała koniec marzeń o awansie do drugiej fazy turnieju. W zupełnie innej sytuacji była za to drużyna "Orłów Kartaginy", która już dziś mogła sobie zapewnić awans do ćwierćfinału.
Wynik meczu bardzo szybko, bo już w 3. minucie otworzył Youssef Mskani, który wykończył indywidualną akcję i dał prowadzenie Tunezyjczykom. Odpowiedź rywali była jednak natychmiastowa, a bramka padła w kuriozalnych okolicznościach. Piłka spadła na czternastym metrze w polu karnym "Orłów Kartaginy", a z jej złapaniem zwlekał golkiper Tunezji. Wtedy to napastnik rywali Maazou delikatnie strącił ją... ręką i futbolówka trafiła wprost na głowę Williama Ngounou, który nie mógł pomylić się w tej sytuacji. Arbiter nie zauważył całego zajścia i uznał bramkę dla Nigru. W drugiej części spotkania obie reprezentacje miały mnóstwo dogodnych sytuacji, ale ogromną nieskutecznością popisywali się ich napastnicy. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, bramkę na wagę zwycięstwa i jak się później okazało awansu zdobył w 89. minucie Issam Jemma. Tunezyjczyk wykorzystał błąd obrońców i strzałem z dziesięciu metrów umieścił piłkę w siatce. Kilka chwil później prowadzenie powinien podwyższyć Oussama Darragi, ale jego strzał trafił tylko w poprzeczkę.
Wynik 2:1 oznacza, iż ostatnie spotkanie z Marokiem będzie dla reprezentantów Nigru tylko meczem o honor. Tunezja natomiast dzięki trzem punktom i wygranej Gabonu zapewniła sobie awans do ćwierćfinału turnieju.
W drugim dzisiejszym spotkaniu również nie zabrakło emocji. Szczególnie zmotywowani do tego meczu podeszli gospodarze z Gabonu, którym zwycięstwo zapewniało wyjście z grupy. Z kolei Maroko nie mogło już sobie pozwolić na wpadkę, ponieważ oznaczałaby ona pożegnanie się z turniejem.
W pierwszej połowie zdecydowanie lepiej prezentowali się zawodnicy Maroka. Swoją przewagę udokumentowali bramką, którą w 24. minucie zdobył Houssine Kharja. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i to goście schodzili do szatni w lepszych nastrojach. W drugiej połowie na boisku nie działo się nic ciekawego, aż do 77. minuty. Wtedy to właśnie bramkę dla Gabonu zdobył Pierre-Emerick Aubameyang, a dwie minuty później Daniel Cousin dał prowadzenie "Panterom". Na trybunach zapanowała wtedy euforia. Kibiców uciszył jednak już 90. minucie spotkania Kharja, który pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany po zagraniu ręką zawodnika gospodarzy. Zawodnicy Gabonu nie zamierzali jednak rezygnować z walki o zwycięstwo. Ich starania zostały wynagrodzone w... 97. minucie spotkania. Pięknym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się wtedy Bruno Zita i zapewnił trzy punkty gospodarzom. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Gabon w ostatnim meczu o pierwsze miejsce w grupie zmierzy się z Tunezją. Marokańczycy natomiast mają jeszcze do rozegrania "mecz o pietruszkę" z Nigrem.
Grupa C
Niger - Tunezja 1:2 (1:1)
0:1 - Youssef Msakni (3.)
1:1 - William Ngounou (9.)
1:2 - Issam Jemaa (90.)
Gabon - Maroko 3:2 (0:1)
0:1 - Houcine Kharja (24.)
1:1 - Pierre-Emerick Aubameyang (77.)
2:1 - Daniel Cousin (79.
2:2 - Houcine Kharja (89.- karny)
3:2 - Bruno Zita Mbanangoye (90+5.)